|
|
|
|
|
|
Pracownicy Zakładu usług Komunalnych pojawiają się na ulicy tylko dwa - trzy razy w tygodniu, potem jest spokój, cisza, nic się nie dzieje – skarży się mieszkaniec ulicy Ogrodowej w Łowiczu, a ulica po deszczu tonie w błocie, chodzący po niej mieszkańcy też.
Ulica łączy ulicę Chełmońskiego z ul. Armii Krajowej, stanowi dojazd do kilkunastu domów. Miesiąc temu pracownicy ZUK rozpoczęli na niej układanie betonowej kostki. Nie posunęli się jednak zbyt daleko. Kostka kończy się 50 m od skrzyżowania z Chełmońskiego, potem jest już tylko przestrzeń wykorytowana pod podbudowę drogi. W to miejsce nie dowieziono jeszcze tłucznia, który będzie stanowić podbudowę pod drogę. Gdyby tłuczeń był, mieszkańcy mogliby po deszczu prawdopodobnie dojechać do swoich domów.
A tak w wykorytowanej przestrzeni stoi woda, która w połączeniu z gliną, odsłoniętą przez koparki tworzy zaporę trudną do przebycia. – Ciężko jest przejść do domu bez gumowców – mówi Piotr Pikulski, jeden z mieszkańców ulicy. Niektórzy radzą sobie idąc po krawężniku ułożonym na prawie całej długości ulicy, ale od osoby z zakładu wulkanizacyjnego przy ul. Chełmońskiego usłyszeliśmy, że chodzenia po krawężnikach zabroniono, bo można je w ten sposób obsunąć. Kanalizacja deszczowa w ulicy jest, ale wody z wykorytowanej przestrzeni nie odbiera, kraty wpustowe są za wysoko. Przy ulicy ma powstać też chodnik, pracownicy ZUK wybrali pod nim ziemię – i oczywiście woda po deszczu tam też stoi. Teraz mieszkańcy, by znaleźć się w furtce, muszą skakać przez błoto.
Dyrektor Zakładu Usług Komunalnych Cezary Kołodziejski przyznaje, że nawierzchnia na ul. Ogrodowej faktycznie nie powstaje w takim tempie jak zakładano. Wszystko przez deszcze, które sparaliżowały prace. Pracownicy ZUK nie mogą pracować w deszczu, nie mogą także pracować do czasu przeschnięcia terenu. Z ulicy zabrano sporo ziemi korygując ją, bo jak przyznał, była ona potrzebna na ulicy Wiejskiej, gdzie została wykorzystania do podniesienia terenu pod układany chodnik. Naczelnik Wydziału Inwestycji i Remontów w ratuszu Grzegorz Pełka zapewnia, że gdy tylko przez kilka dni nie będzie padać i ziemia przeschnie, prace na Ogrodowej zaczną się na nowo, z nastawieniem, by je jak najszybciej zakończyć.
0/5 (0 głosów)